Kochane,
Koniec świata
wydawał mi się czymś… nieprawdopodobnym, ale jednak muszę przyznać, że w
podświadomości ciągle myślałam: co by było, gdyby dziś miał być koniec świata?
Największym
okrucieństwem byłoby pozostawić czytelników w niepewności co do zakończenia
opowiadania, na które czekają od lipca!
Z trudem
przyszło mi zakończenie. Nie chciałam opuszczać tego świata. Także epilog nie
był sceną dokładnie zaplanowaną, miejscami wręcz nie znajdowałam przyjemności w
pisaniu go. Dlatego była to chyba najdłuższa przerwa od jednej publikacji do
drugiej – za co Was przepraszam, ale myślę, że poprzedni rozdział zapada w
pamięć i nikt nie zapomniał, jaki problem został w nim poruszony.
Pewnie
wypadałoby porównać to opowiadanie do poprzednich moich dokonań. Lubię bardzo: cały
wątek z Łuką, oraz Karelem, i opętanie Lary. Chyba wolę te sceny niż pojedyncze
wyrwane z laras-story, ale tamto wypada dla mnie najlepiej jako całokształt. Wolę zdecydowanie tę wersję niż pierwsze TRAoD 2. Co Wy
o tym sądzicie?
Jeszcze coś o
nowym blogu. Jak na razie pracuje mi się tu bardzo dobrze, nic się nie zacina,
nie publikuje niepoprawnie ani z opóźnieniem, menu nie jest trudne w obsłudze.
Więc aż żałuję, że nie przeszłam tu wcześniej!
Co do
wystroju – opowiadanie kojarzy mi się z jesienią, bo najchętniej wtedy je
pisałam. A jesień to brąz. A brąz to sepia… Nagle wpadł mi do głowy pomysł, by
utworzyć taki nagłówek – jest przetworzeniem okładki filmu Bracia, jednego z moich ulubionych. Po raz pierwszy wzięłam się za „poważną”
pracę w GIMPie (napis, ramka, balans kolorów) i jestem z niej dumna!
Kończąc tę przedłużającą
się, jak zawsze w moim przypadku, przemowę, na pytanie: „czy nadal będziesz
pisać?” odpowiadam: „jak mogłaby to rzucić?” Kwestią sporną pozostaje
publikacja – nie pokażę światu bowiem
nic, póki nie upewnię się, że jest to odpowiednia droga i powieść na pewno
zostanie skończona. Ze względu na własne sumienie oraz dla dobra czytelników. Pisze mi się dość opornie, mam tylko wyrywki pomysłów, a to nie rokuje dobrze. Powstaje
obecnie nowe opowiadanie, TRAoD 3, o odmiennym nieco kształcie niż
dotychczasowe. To rodzaj eksperymentu. Pojawia się Łuka i całe mnóstwo nowych postaci. Ostatnio zainteresowały mnie aspekty psychologiczne postaci.
Wreszcie:
podziękowania!
Dziękuję
wszystkim, którzy są ze mną – zarówno tym., którzy od samego początku czytają,
jak i tym, którzy dołączyli podczas publikacji tego opowiadania. Mniejsze podziękowania dla tych,. którzy wciąż wchodzą, ale nie komentują (nadal uważam to za rodzaj zniewagi).
Szczególnie dziękuję Pati-Ann, która zawsze motywuje mnie od publikacji i słucha moich narzekań. Oraz M. Croft i Lilce - nie rozmawiamy za dużo, ale wiem, że zawsze jesteście przy mnie. :)
Szczególnie dziękuję Pati-Ann, która zawsze motywuje mnie od publikacji i słucha moich narzekań. Oraz M. Croft i Lilce - nie rozmawiamy za dużo, ale wiem, że zawsze jesteście przy mnie. :)
Chyba tyle. Widzimy się, mam nadzieję, na TRAoD 3.
Jeszcze raz dzięki i do zobaczenia!
PS: Jakby kogoś ominęło, to poniżej znajduje się epilog :) trochę mało widoczny, ale świeżo opublikowany
PS: Jakby kogoś ominęło, to poniżej znajduje się epilog :) trochę mało widoczny, ale świeżo opublikowany